be awake! site of seeker for seekers

in words

The world where kiss is just a kiss

These are just times
I don’t recognize
Where kisses are
Only kisses.
This is the time
When I realize
I shouldn’t ask
For promises.

No sanity, no wonder.
Family books are empty.
We own the stars and death and lives.
There’s no God to stop us.

They’re showing us the stars,
People happy and satisfied.
They make an offer
not to be rejected.
The perfect life under
Everything seeing eye.

They’ll tell you about the peace
Which they don’t want
They’ll tell you about the war
That never happened.

The black box of lies is open.
Box of greed and fear
at it’s core.

And you believed.
And you desired.
The nice kiss
that’s just a kiss.

But you have to know
There’re people like me
Who are eagles.
Who have to be free.

Advertisements

O znaczeniu ręcznego zapisu wpis krótki

Poczułam silną chęć napisania czegoś ręcznie. Rozejrzałam się nawet za długopisem. Sięgnęłam więc po laptop. Boję się napisać coś ręcznie. To wymaga ogromnej odwagi. Kiedy zapiszę myśl w formacie doc. itp., nawet kiedy ją opublikuję w internecie, będzie ona pozbawiona większego znaczenia, nie wzbudzi powszechnego zainteresowania, utonie w morzu ludzkich wirtualnych wypowiedzi. No one cares.

Mówią, że co trafia do internetu, żyje wiecznie. Nawet usunięte ze strony internetowej, na wieki pozostaje w pamięci serwerów lub w kopiach stron, katalogach… gdzieś tam zawsze jest. Lecz to „bycie” jest „byciem” w niebycie, w nieistnieniu, w obojętności i niezauważalności. W internetowej kostnicy, gdzie wszystko, na wpół zamrożone, czeka na pochówek. I może przyjdzie ten dzień – dzień pochówku, kiedy ktoś się zaduma, wspomni, rozprawi, może nawet przyjdzie dzień wskrzeszenia! Prawdopodobnie niestety, nic takiego nie będzie miało miejsca…

Wertując stos papierów zapisanych bezdusznym, maszynowym drukiem, patrzymy z zimną obojętnością na ich komunikaty. Komunikaty o tym, że coś pozostało do podpisania, zapłacenia, że można coś dostać za darmo, wystarczy się zgłosić, można coś oddać, komuś w potrzebie, najlepiej przelać pieniądze na konto. Służbowy język zstępuje ze stron. Nagle, natrafiwszy na ręcznie zapisany skrawek papieru, myślisz, że to musi być coś ważnego, wartego przeczytania. Nie musi to być list miłosny sprzed lat dwudziestu. Wystarczy, że na kartce widnieje adres. Adres, pod który kiedyś planowałeś się udać, ale jednak nie znalazłeś czasu. Adres staje się intrygujący. Co się przy nim znajduje? Co, na tyle ciekawego, że wartego zapisania?

Od ręcznie zapisanego tekstu, oczekuje się, wręcz wymaga się mądrości, znaczenia i ważności. W odnalezionym na strychu dzienniku babci liczysz odnaleźć liczne odpowiedzi. Przede wszystkim jedną – skąd się wziąłem? Jak się to zaczęło? Powrót do źródła.

Każdy ręczny tekst przyniesie ci znaczenia i odpowiedzi. Przyniesie podekscytowanie, zaintryguje. W końcu na jego powstanie złożyła się nie tylko praca umysłu, ale również praca mięśni dłoni. Zaawansowana praca mięśni dłoni, sztuka wyraźnego, prawidłowego kreślenia znaków.

Wymaga ogromnej odwagi napisać coś ręcznie. Czytelnik, choćby nawet nieprzewidziany, będzie bardzo wymagający i może się wydarzyć, że jednym, niezgrabnie zapisanym słowem, wpłyniemy niezmiennie na jego życie.


Video

A little is really enough

Short animation film I did after disappointing bus ride. From parent to parents.


czesław niemen

Dziś przypada dziesiąta rocznica śmierci Czesława Niemena – kompozytora, piosenkarza, poety. Utwory Niemena były ważnym głosem pośród przemian społeczno-politycznych i pozostaną istotną częścią życia wielu wielbicieli jego muzyki.

Większość z nas rozpoznaje bez problemu utwory Niemena, jego charakterystyczny, dźwięczny głos i haryzmatyczny wygląd. Czy jednak znamy szczegóły z jego życia? Wiedzieliście, że po roku nauki wyrzucono go ze szkoły muzycznej; że do końca życia komponował muzykę (głównie do filmów i przedstawień teatralnych)? Zaciekawieni? Dzisiaj Trójka zaprasza na swoją częstotliwość – Niemen będzie się tu przewijał przez cały dzień!


emigrant’s feelings

Since five months I’m a part of huge emigrant’s circle. Nothing to be proud of. Nothing to be angry at. I came from ugly, sad and dirty city of Lodz (Poland) to beautiful, active and clean Amsterdam. Exciting. Lately something strange happend. I realized, some part of my heart felt empty. Some part of my stomach felt empty too. Some part of my brain felt lonely.

(more…)