be awake! site of seeker for seekers

Latest

The world where kiss is just a kiss

These are just times
I don’t recognize
Where kisses are
Only kisses.
This is the time
When I realize
I shouldn’t ask
For promises.

No sanity, no wonder.
Family books are empty.
We own the stars and death and lives.
There’s no God to stop us.

They’re showing us the stars,
People happy and satisfied.
They make an offer
not to be rejected.
The perfect life under
Everything seeing eye.

They’ll tell you about the peace
Which they don’t want
They’ll tell you about the war
That never happened.

The black box of lies is open.
Box of greed and fear
at it’s core.

And you believed.
And you desired.
The nice kiss
that’s just a kiss.

But you have to know
There’re people like me
Who are eagles.
Who have to be free.

Advertisements

Amazing music – TIMELESS TRANSMISSION PODCAST

If you’re looking for some good, unique music, this podcast might be for you. From Magnificent Mr Tommy Zee. Enjoy. I did.

“The Timeless Transmission is a monthly mix show dedicated to timeless music.
No trend chasers here, we aspire higher than the herd.

Made with love in the city of Amsterdam, a place with a rich tradition of timeless art.

Step into a river of rare and magical sound that will never empty into the sea of sameness.

And if the water feels good, tell your friends.

Your host is Mr/Tommy Zee”

links:
official site: www.timelesstransmission.com
official store: timelesstransmission.storenvy.com
official site: www.mrtommyzee.com

O znaczeniu ręcznego zapisu wpis krótki

Poczułam silną chęć napisania czegoś ręcznie. Rozejrzałam się nawet za długopisem. Sięgnęłam więc po laptop. Boję się napisać coś ręcznie. To wymaga ogromnej odwagi. Kiedy zapiszę myśl w formacie doc. itp., nawet kiedy ją opublikuję w internecie, będzie ona pozbawiona większego znaczenia, nie wzbudzi powszechnego zainteresowania, utonie w morzu ludzkich wirtualnych wypowiedzi. No one cares.

Mówią, że co trafia do internetu, żyje wiecznie. Nawet usunięte ze strony internetowej, na wieki pozostaje w pamięci serwerów lub w kopiach stron, katalogach… gdzieś tam zawsze jest. Lecz to „bycie” jest „byciem” w niebycie, w nieistnieniu, w obojętności i niezauważalności. W internetowej kostnicy, gdzie wszystko, na wpół zamrożone, czeka na pochówek. I może przyjdzie ten dzień – dzień pochówku, kiedy ktoś się zaduma, wspomni, rozprawi, może nawet przyjdzie dzień wskrzeszenia! Prawdopodobnie niestety, nic takiego nie będzie miało miejsca…

Wertując stos papierów zapisanych bezdusznym, maszynowym drukiem, patrzymy z zimną obojętnością na ich komunikaty. Komunikaty o tym, że coś pozostało do podpisania, zapłacenia, że można coś dostać za darmo, wystarczy się zgłosić, można coś oddać, komuś w potrzebie, najlepiej przelać pieniądze na konto. Służbowy język zstępuje ze stron. Nagle, natrafiwszy na ręcznie zapisany skrawek papieru, myślisz, że to musi być coś ważnego, wartego przeczytania. Nie musi to być list miłosny sprzed lat dwudziestu. Wystarczy, że na kartce widnieje adres. Adres, pod który kiedyś planowałeś się udać, ale jednak nie znalazłeś czasu. Adres staje się intrygujący. Co się przy nim znajduje? Co, na tyle ciekawego, że wartego zapisania?

Od ręcznie zapisanego tekstu, oczekuje się, wręcz wymaga się mądrości, znaczenia i ważności. W odnalezionym na strychu dzienniku babci liczysz odnaleźć liczne odpowiedzi. Przede wszystkim jedną – skąd się wziąłem? Jak się to zaczęło? Powrót do źródła.

Każdy ręczny tekst przyniesie ci znaczenia i odpowiedzi. Przyniesie podekscytowanie, zaintryguje. W końcu na jego powstanie złożyła się nie tylko praca umysłu, ale również praca mięśni dłoni. Zaawansowana praca mięśni dłoni, sztuka wyraźnego, prawidłowego kreślenia znaków.

Wymaga ogromnej odwagi napisać coś ręcznie. Czytelnik, choćby nawet nieprzewidziany, będzie bardzo wymagający i może się wydarzyć, że jednym, niezgrabnie zapisanym słowem, wpłyniemy niezmiennie na jego życie.

Week in the pictures. Instagramming.

photo (4)

Monday. It’s so nice when the beginning of the week is sunny. So it was.

 

photo 4

Tuesday. We have a juicer at home! Veggies and fruits – let’s juice.

photo 3

Wednesday. Julian tested the juicer. Jummy!

photo 1

Thursday. Julek’s waiting for daddy at the hospital. Family support.

photo 2

Friday. New purchase for new baby projects.

photo 2

Saturday. Walking in the rain.

 

photo 1

 Sunday. Sunny for a change. Playground time.

EXTRAS:

photo 3Ikea baby for sale.

 

Video

A little is really enough

Short animation film I did after disappointing bus ride. From parent to parents.